Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Radio-aktywna Sabała czyli... :)

monika.kaczmarek-sliwinska

Książka do przeczytania w długie zimowe wieczory. Dwa wystarczą :) Do szklanki ciepłej herbaty, grzańca albo innej wersji czegoś góralskiego ;) Bo osadzona w górach, opowiadająca o specyfice górali, regionu i tradycji, ale z poziomu pracy dziennikarki radiowej :)

Dla mnie teraz szczególnie bliska - od 4 lat jestem bliżej związana z Radiem Koszalin, więc na pracę radiowców patrzę w inny sposób. Bardziej doceniam i widzę, jak wiele trudu należy włożyć w przygotowanie materiału, aby to, co prasa czy telewizja mogą oddać obrazem, w radiu opowiedzieć słowem, muzyką, klimatem i nastrojem :)
Do tego moje ukochane góry, Zakopane i historie, które chyba większość z nas zna przynajmniej z przekazów medialnych, ale tu opowiedziane od środka, pokazując kuchnię dziennikarskiej pracy. Znajome mi miejsca w Zakopanem, szlaki i szczyty górskie, osoby i historie... Plus lekkie pióro i duża dawka humoru autorki książki - Beaty Sabały-Zielińskiej :)

Czego chcieć więcej? :) Witkacy w książce wymieniony był, więc chyba niczego ;)

Tradycyjnie już zamiast opisów fragmentów książki, kilka wyrwanych cytatów, które może skuszą Was do przeczytania całości :) Warto :) Polecam :) Przy kilku fragmentach śmiałam się w głos ;)

A! W treści książki znalazłam jeden błąd rzeczowy. W obecnej sytuacji można nawet zaryzykować, że to błąd baaardzo polityczny ;) Przyjemnego i skutecznego tropienia :)

sabaa1

  • O zakręceniu Autorki ;)

"Ktokolwiek jednak przechodził, a raczej przebiegał obok mnie, stawał jak wryty. Czarne oczy wpatrzone w mą postać rozwierały się niczym bezkresne otchłanie, zsuwały się z twarzy szaliki i chusty, ukazując otwarte ze zdumienia usta. Mogłabym przysiąć, że byli tacy, którzy przerażeni wzywali na pomoc Wisznę, Śiwę i Dewi. (...)
W końcu bardziej wkurzona niż zaniepokojona pytam:
- Przepraszam. Czy coś jest nie tak? (...)
- Ma pani całkowicie zamarznięte włosy - wycedził w końcu, ostrożnie dotykając wiszących przy mojej twarzy loków. No tak! Wszystko jasne! Zapomniałam.
Zapomniałam, że jak zwykle wyszłam z basenu z mokrą głową i jak zwykle zamarzły mi włosy".     / s. 253-254

  • O tym, jak zmienił się nasz świat :)

"Dziś mamy Facebook, a na początku XX wieku mieliśmy Trzaskę. Nie bywałeś w jego cukierni, to nie istniałeś".     / s. 320

  • O współczesnym dziennikarstwie i jego etyce

"Byłam akurat w gabinecie naczelnika TOPR, gdy nadeszła tragiczna wiadomość. Ratownik dyżurny dyskretnie wsunął głowę do gabinetu i szepnął:
- Piotr* nie żyje. Reanimacja nie przyniosła skutku.
Już miałam złapać za telefon i zadzwonić do radia - będziemy to mieć jako pierwsi (!) - gdy Jan Krzysztof spojrzał mi w oczy i poprosił:
- Zetka, proszę. Nie podawaj tego. O śmierci Piotra jeszcze nikt nie wie. Przede wszystkim nie wie jego żona! Rozumiesz, że nie może dowiedzieć się o tym z radia?! Poczekaj, aż poinformują ją władze Polskiego Związku Alpinizmu, wtedy droga wolna.
(...)
Dziennikarstwo to niebezpieczna profesja, łatwo bowiem można złamać sobie kręgosłup moralny. Zdarza się, że reporterzy, poszukując sensacji, przekraczają wszelkie granice przyzwoitości. Moim zdaniem to nie wina zawodu. Osoby z wyczuciem i empatią nie trzeba przecież tłumaczyć, że nie wolno nagabywać o wywiad matki, która właśnie straciła dziecko. Hańbą jest robić zdjęcia rannymi i zmarłym czy z lubością opisywać rodzaj i rozmiar ich obrażeń. Nie należy tuż po tragedii pytać najbliższych ofiary o szczegóły wypadku albo co gorsza wymagać od nich oceny postępowania tragicznie zmarłego. Wypada, a nawet trzeba mimo wszystko, czyli mimo ewentualnych nacisków i presji wydawców, zachowywać się godziwie. W końcu prędzej czy później przyjdzie stanąć przed lustrem".     / *Piotr Morawski, himalaista, zginął pod Dhaulagiri w 2009 r. https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Morawski     / s. 220-221

"Współczesne dziennikarstwo nie ma czasu czymkolwiek się niepokoić, bo pędzi, a raczej ściga się z Internetem, a ten, kto się ściga, zazwyczaj nie myśli. Bagatelizując sprawę, zagęszcza się więc newsową papkę informacjami o niczym. Grunt, żeby działo się dużo, żeby newsowy bełt zamieszał (...) błękit w głowie.
Nie musi być mądrze, w każdym razie nie za często, ważny temat może bowiem być niewygodny. (...)
Wiele razy słyszałam od luminarzy dziennikarstwa, że na antenę wystarczy rzucić coś na przynętę, najlepiej krwisty kawałek mięsa (choć w świetle petardy w tyłku, moim zdaniem, wychodzi z tego coś znacznie gorszego)".     / s. 336-337

"W Polsce mamy wolne i niezależne media, głosimy to na prawo i lewo, zapewniając rodaków o ich bezstronności. Jak w takim razie odebrać komentarz dziennikarza dużej stacji, który pozwala sobie na uwagę typu: "Wybory wygrał ten i ten, niestety!". Nie trzeba być specjalnie rozgarniętym, by widzieć i słyszeć, że nie brakuje mediów, które są propagandową tubą rządzących albo ugrupowań politycznych, które popierają właściciele tych gazet oraz stacji telewizyjnych i radiowych. (...) Dziennikarze rzadko zadają niewygodne pytania, w każdym razie nie zadają ich tym, którym powinni".     / s. 340-341

"Moją wątpliwość budzą także państwowe nagrody wręczane dziennikarzom oraz szefom różnych mediów. Może się mylę, ale ci ludzie i te instytucje mają ponoć w imieniu obywateli patrzeć władzy na ręce, więc czemu od tej samej władzy dostają wysokie odznaczenia? (...)
A jak rozumieć snujących się po ogrodach prezydenckich szefów informacji i co ważniejszych dziennikarzy na raucie z okazji 3 Maja, na którym pojawia się niemal cały rząd? Po co prezydent zaprasza media na takie spotkanie? Lub raczej: dlaczego media przyjmują to zaproszenie?"     / s. 343-344

---

Beata Sabała-Zielińska, Radio-aktywna Sabała czyli jak zostałam głosem z Zakopanego, Pascal 2014.

 

 

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci