Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Misiu, serduszko i najukochańsze dziecko na świecie... <3

monika.kaczmarek-sliwinska

Na ostatniej wywiadówce wychowawczyni Wiktora zaproponowała, abyśmy w tym roku na Mikołajki nie robili dzieciakom standardowych prezentów ze sklepu, ale dali im coś od siebie :) Najlepiej gdyby to było identyczne dla każdego dziecka, bo będzie mniejsza szansa na płacz i porównania :) I tak pojawił się temat Misia, a Pani Kasia - jak zawsze przygotowana do akcji - rozdała nam projekty :)
Chyba większość z nas była zaskoczona, bo w sumie pierwszy raz dzieci miały dostać coś nie ze sklepu ;) Zabraliśmy projekty i ... czekając przez najbliższy miesiąc na odbiór dzieci po lekcjach, praktycznie każdego dnia rozmawialiśmy na temat Misia. Kto już szył? Skąd i jakie materiały? Gdzie kupić oczy? ;) A czym go wypchać? A jakie ciuchy? i tak dalej... ;)

Później zaczął się zbliżać czas, gdy w dyskretny sposób mieliśmy przekazać Misie Pani Kasi. Wciąż trwała konspira, bo wiadomo - Mikołajki rzecz ważna w wieku 7 lat :)
Miś mojego Wiktora rodził się w bólach ;) - lubię szyć i czasami nawet coś z tego wychodziło, ale dawno już nie miałam czasu, żeby coś uszyć. Do tego jak zwykle zbiegło się kilka terminów, wyjazdów, spotkań i katastrofa była blisko. Misia szyłam w nocy w warunkach ekstremalnych - z jednej strony nasłuchując czy Wiktor nie budzi się, z drugiej załatwiając sprawy organizacyjne z moimi studentami - Terką, Mają i Kacprem - koordynującymi zbliżającą się konferencję. Zapraszamy już 14.12 :) - https://web.facebook.com/events/920243868063345/

Nie wszystko w Misiu wyszło tak, jak chciałam. Uszko było trochę krzywe, a buźka wyszła zbyt płaska. Ale powstał Miś i około 3 nad ranem mogłam odtrąbić sukces ;) A rano przekazałam Misia...

misiu1

Dziś dzieci dostały mikołajkowe Misie, a Pani Kasia powiedziała im, że to Misie szyte przez nas. I teraz będą lecieć mi łzy, bo już czuję, że chyba mam jakiś atak alergii spojówek ;)

Dziś wszystkie dzieciaki biegły do nas trzymając swoje Misie w malutkich rączkach, a ściskały je tak, jakby były to najcudniejsze zabawki w ich życiu :)
Mój Wiktor od wyjścia z lekcji wciąż powtarzał mi jak cudnego Misia dostał i jak kochana jestem, że chciało mi się uszyć Misia i jego strój i jeszcze przyszyć na zimowym ubranku płatki śniegu... Bo to miał być Miś Zimowy, o takim ostatnio opowiadał mi dość często :) Całe popołudnie Miś był wciąż przy Wiktorze, który non stop opowiadał, że to najcudniejszy, najbardziej kochany Miś...
Zasypiał z Misiem przy sobie, przytulał się i wtulał w niego jakby to  był pierwszy Miś w życiu...

A Pani Kasia rozdała dzieciakom serduszka dla rodziców. Cudne - też szyte - serduszka :) Już wisi na choince, standardowo ubranej wcześniej niż nakazuje tradycja ;)

Mądrą i cudowną Wychowawczynię Wiktor ma... :)

choinka14

 

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci