Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Krav Maga trening #58 z tekstami, których nie mogę cytować... ;)

monika.kaczmarek-sliwinska

Dzisiejszy trening był mega, choć nie miał prawa takim być. Od kilku tygodni totalne zmęczenie, ostatnia noc to 30 minut snu, a po niej praca przez 9 godzin. Szybkie zakupy, szybki obiad i trening...

Miał być boks :) Jeszcze wczoraj Marcin (https://web.facebook.com/marcin.kruk3) podpytywał mnie:

- Mam ochotę na boks, ale nie wiem, czy ty chcesz...
- Chcę! Bardzo, tylko pamiętaj, że czwartek - piątek mam Warszawę i muszę mieć całą szczękę ;)

Ale okazało się, że będzie więcej Krav Maga :) Też fajnie, bo już zdążyłam bardzo zatęsknić :) Przez to, że Marcin wrzuca tyle fajnych rzeczy do treningu, a czas nie rozciąga się, niestety zdarza się, że kravki jest mniej, więc tęsknię ;)

kr1Dzisiejsze zabawki... ;) Pamiętajcie, że zdjęcia twarzy zawsze "przed" ;) "Po" makijaż może zmieniać się w naturalny taki jakiś... ;)

Dziś była pałka. Obrona przed pałką. Zewnętrzna i wewnętrzna. Cokolwiek to oznacza i jakkolwiek to brzmi ;) Tekstów, którymi rzucaliśmy do siebie, cytować nie można, bo czasami sami umieraliśmy ze śmiechu. Dwuznaczności na poziomie mistrzowskim, więc bez obrazu treningu mogłoby być kiepsko ze zrozumieniem ;) W każdym bądź razie jednym z częściej używanych dziś tekstów był:

i teraz łokieć i ścięcie głowy, powrót z pałką i też ścięcie głowy...

To najgrzeczniejszy tekst, z powodów oczywistych pozostałych więc nie będzie ;)

Najlepsza była szybka korekta pewnej pozycji przy wejściu do obrony przed pałką. Nie wiem dlaczego ciągle wchodziłam ze źle ułożoną dłonią i głową. Wreszcie Marcin nie wytrzymał (i wcale mu się nie dziwię) i zastosował metodę, którą miałam okazję poznać już wcześniej ;) Metoda typu "nie będę udawał, że atakuję, tylko będę atakował" ;) Skuteczna jak diabli ;) W ciągu dwóch sekund mózg przestawia się z pozycji "trening" na pozycję "agresor", a ręka i głowa ustawiają się tak, aby maksymalnie skutecznie przejść do ataku ;) Choć stresik lekki po plecach lata ;) Pochwalę się, że mój stresik zadziałał tak cudnie, że nawet kilka razy usłyszałam:

idealnie
jak z książki
powinienem to nagrać
wezmę cię na pokaz

Słowem, nie ma jak przywalić pałką ;)

A później był boks :) i nie powinnam opisywać, co się działo, bo sama walnęłam sobie tak w oko, że żal... ;) Już nawet miałam wrażenie, że pojadę do Wawy w naturalnym makijażu w odcieniach fioletu, ale na szczęście okazało się, że jest OK. Jak się nie trzyma gardy, to się obrywa ;) Ale za to... gdy już wróciliśmy na parkiet, to Marcin zarządził, że już nie będzie wymian, a jedynie ja będę go atakować (trochę mnie oszukał, bo później jednak namówił mnie na wymiany i w sumie dobrze, bo po uderzeniu miałam jakąś blokadę)  ;) Fajnie było ;) Jak tak sobie człowiek przywali, od razu lżej się robi... ;)

Mega trening:) Uśmiech nie schodzi do teraz...

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci