Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Red Hand w Koszalinie

monika.kaczmarek-sliwinska

Od ponad dwóch lat w Syrii trwa rewolucja przeciwko reżimowi Baszara al-Asada. Pokojowe protesty ludności od samego początku były krwawo i bezwzględnie pacyfikowane przez siły rządowe. Syryjski reżim od początku rewolucji tłumił niepodległościowe dążenia ludności.

Od początku protestów w Syrii aresztowano tysiące osób podejrzanych o sympatyzowanie z opozycją, z których większość poddana była torturom i innym formom okrutnego traktowania. Syryjskie władze dopuszczały się niezwykle brutalnych działań w celu stłumienia manifestacji. Na ulice wyjechały czołgi i inne pojazdy opancerzone, funkcjonariusze sił bezpieczeństwa strzelali do ludzi, używano karabinów snajperskich, również w kierunku tych, którzy starali się pomóc rannym.

Podczas dwóch lat trwania konfliktu zbrojnego zginęło ponad 60 000 osób. Ponad 700 000 uchodźców uciekło na tereny Jordanii, Libanu, Turcji, Iraku i państw Afryki Północnej. Około 2 000 000 Syryjczyków zostało wysiedlonych. W wyniku prowadzonych działań zbrojnych ludność syryjska, głównie kobiety i dzieci, przebywa w obozach dla uchodźców. Sytuacja humanitarna w takich miejscach staje się dramatyczna, ale umożliwia zachowanie życia. Inaczej jest w Syrii. Ci, którzy pozostali codziennie walczą o życie. Życie nie jest wartością. Także życie dzieci, które zawsze powinny mieć opiekę dorosłych, mądrzejszych, dojrzalszych.

W brutalnych atakach w Syrii zginęły tysiące dzieci. Wiele innych doświadczyło zbrodni, musiało opuścić swoje domy, zostało zranionych – psychicznie i fizycznie. Chłopcy i dziewczynki nadal giną, nadal są torturowani i okaleczani, prawa dzieci naruszane są codziennie. Także prawo do życia.

W raporcie Save the Children „Niewysłowione okrucieństwo. Historie dzieci syryjskich” można znaleźć wiele relacji, które pokazują ogrom tragedii i krzywdę wyrządzaną dzieciom. To świat bez bajek, zabawek, ładnych ubranek. To świat określony bólem, krwią, tragedią i łzami. Marzenia syryjskich dzieci to normalność, którą niektóre z nich pamiętają. Niestety nie wszystkie, ponieważ część z nich urodziła się podczas wojny i zna tylko taki świat – pełen zła i codziennej walki o przetrwanie.

W jednej z relacji mówią: „Z powodu tego co dzieje się w Syrii my się już nie bawimy. Tęsknię za domem. Tęsknię za moją okolicą. Za grą w piłkę. Proszę przywódców z całego świata żeby pomogli dzieciom w Syrii, żeby ochronili je przed bombami. Dzieciom potrzebne są leki. Potrzebujemy ubrań i jedzenia. Każde dziecko powinno móc bawić się wesoło. Boją się przyszłości. Co się z nami stanie? Dokąd pójdziemy?”[1], w innej: „Nie uwierzysz, co ja widziałem, co widziała Syria.”[2]

Spróbujmy ochronić dzieci. Mówmy o tragedii i zmieńmy ich świat na lepszy.

-----

Powyższy tekst jest listem protestacyjnym, który dziś można było podpisać w budynku głównym Politechniki Koszalińskiej. Głównym elementem akcji były czerwone ręce odbijane na kartkach. Ręce w farbie, choć te w Syrii często są we krwi. Pani Iwona Dalati, mająca rodzinę w Syrii, opowiedziała o pięknym kraju, który pamięta z czasów pokoju. Przyznam, że uwielbiam słuchać jak opowiada, ponieważ maluje słowem, a w mojej głowie widzę obrazy, choć nigdy tam nie byłam. Ale piękna Syria to tylko część obrazów, które pokazała Iwona. Niestety pozostałe naznaczone są tragedią ludzi. Nawet trudno z poziomu kraju jakim jest Polska wyobrazić nam sobie ogrom tragedii. Naszym problemem często jest zbyt długa zima, ich - przeżycie kolejnego dnia.

Informując o akcji spotykałam się z pytaniami typu: czy warto? czy to ma sens? przecież to tylko ręce odbite w farbie, żadna pomoc. Rzeczywiście, nie jest to realna pomoc, ale należy mieć świadomość, jak wiele może zdziałać informacja. Poziom wiedzy Polaków na temat walk w Syrii jest tragiczny. Nie wiemy i chyba nie chcemy wiedzieć. Bo to daleko, bo inna kultura, bo co nas to obchodzi. Tysiąc wymówek, aby usprawiedliwić swoje lenistwo i bezczynność. Żadnego ruchu, aby zrobić to, co możemy. A możemy na przykład informować. Przy wyższej świadomości społecznej być może narodzą się nowe inicjatywy, jak poruszyć sumienia świata. Nie robiąc nic, patrzymy na śmierć ludzi. Bezczynność jest zła.

Akcję zorganizował koszaliński oddział Amnesty International oraz Politechnika Koszalińska.
Ze swojej strony wiem, że to nie koniec informowania o syryjskiej tragedii. Dziś też ustaliliśmy, że nie tylko informowania, ale też próby niesienia pomocy materialnej.

Nam też kiedyś pomagano. Czas spłacić dług :)

Kilka fotek pożyczonych w fan page'a Amnesty International Koszalin (więcej tutaj: https://www.facebook.com/AmnestyKoszalin/photos_stream)

I kilka fotek z fan page'a Mienso Pstryka autorstwa Sandry Reckiej (więcej fotek: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.362357923869892.1073741833.323488744423477&type=1)

 -----

 

Źródła: http://amnesty.org.pl/index.php?id=175 oraz http://www.wolnasyria.org/images/Pdf/raport_pl.pdf

[1] http://www.wolnasyria.org/images/Pdf/raport_pl.pdf, 2013.04.23.
[2]
http://www.wolnasyria.org/images/Pdf/raport_pl.pdf, 2013.04.23.

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci