Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Kodeks Etyki Pracownika Naukowego a praktyka…

monika.kaczmarek-sliwinska

Od kilku dni biję się z myślami czy warto podjąć temat, ale chyba jednak warto, a nawet należy.
W grudniu 2012 został opublikowany i szeroko dystrybuowany w internecie raport z badań „Dzieci Sieci” (link do raportu: http://dzieci-sieci.pl/raport_IKM_dzieci_sieci.pdf) autorstwa: Piotra Siudy (koordynator projektu), Grzegorza D. Stunży (asystent koordynatora), Anny Justyna Dąbrowskiej, Marty Klimowicz, Emanuela Kulczyckiego, Damiana Muszyńskiego, Renaty Piotrowskiej, Ewy Rozkoszy oraz Marcina Sieńki. Konsultantami byli prof. dr hab. Wiesław Godzic, prof. dr hab. Tomasz Szkudlarek oraz prof. dr hab. Tomasz Szlendak. Osoby konsultantów były jednocześnie recenzentami raportu z badań.
Cieszy fakt kolejnych badań dotyczących tematyki młodych ludzi i nowych mediów, ale moje wątpliwości budzi prezentacja wyników tychże w kontekście etyki badań naukowych,a  i w ogóle w kontekście etyki komunikowania. Wątpliwości i ów raport zbiegły się z opublikowaniem przez Zgromadzenie Ogólne PAN (Komisja ds. etyki w nauce, 13.12.2012) Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego (KEPN). I właśnie jakość metodologii badań nie pasuje mi do zapisów KEPN. Wątpliwości metodologiczne znalazły swoje miejsce w komentarzu dr hab. Jacka Pyżalskiego na blogu prof. Bogusława Śliwerskiego: http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2012/12/rodzice-w-realu-dzieci-w-sieci.html. Warto zerknąć, aby uniknąć podobnych.

Raport z badań jak wspomniałam jest szeroko dystrybuowany w sieci. Autorzy komentują go na swoich blogach, portale związane z edukacją omawiają zakres badań. Niestety można podejrzewać, że informacje zamieszczone na portalach w znakomitej większości pochodzą z notki dostarczonej przez twórców raportu z badań. Dlatego pojawiają się tam zapisy typu „Badacze podkreślają, że „polscy młodzi żyją  w momencie przełomowym, odkrywając nowe technologie i łatwo ucząc się posługiwania nimi. Potrzebują jednak wsparcia, które mogłaby im dawać szkoła, być może we współpracy z innymi organizacjami chcącymi zmieniać społeczną rzeczywistość.”  Postulują, by szkoły traktowały media nie jako nowoczesny dodatek, ale integralną część działań. Oznacza to między innymi zaprzestanie traktowania kultury jako wąskiej domeny zarezerwowanej dla starszych form medialnych. „Nie sposób kształtować aktywnych obywateli, potrafiących korzystać z mediów, ucząc ich odwoływania się tylko do klasycznych źródeł informacji i rozrywki.” – piszą.” – źródło: http://edukatormedialny.pl/2012/12/14/dzieci-sieci-raport-badawczy/, pobrane 2012.01.02. Nie byłoby w tym zapisie nic dziwnego, gdyby nie to, że „badania” dotyczą jedynie grupy 30 młodych ludzi i 30 opiekunów, a zostały zrealizowane w pięciu wybranych miastach Polski. To jednak zbyt rażące uogólnienie – w żaden sposób nie można chyba udowodnić, iż grupa 30 preadolescentów stanowi reprezentację populacji młodych ludzi, a taki właśnie przekaz płynie z raportu. Co bulwersujące w notkach zamieszczanych na portalach nie pojawiają się informacje o próbie, na której zrealizowano badania – wielkość próby wskazana jest dopiero w raporcie z badań, do którego pewnie zajrzą osoby zajmujące się podobną tematyką, albo zdziwione/zaciekawione wynikami badań. Szkoda, że pozostałe osoby mogą być treścią notki wprowadzone w błąd, a tym jest to bardziej istotne, że w dobie nowych mediów błąd ten ma szansę być zwielokrotniony i powielany bez żadnej kontroli. To też budzi moje wątpliwości, ponieważ osoby badające nowe media powinny uruchomić wyobraźnię i znając mechanizmy kolportażu informacji w środowisku online zrobić wszystko, aby nie dopuścić do tego typu sytuacji.

Tym bardziej z tego powodu wydaje mi się, że warto zrobić notkę, która być może będzie pojawiać się w wynikach wyszukiwania jako element przestrogi – zanim zacytujesz badania raportu „Dzieci sieci”, zapoznaj się z metodologią, aby uniknąć błędu uogólniania wyników badań.

Zainteresowanym tematyką naruszeń etyki zawodowej naukowców polecam http://www.pnas.org/content/109/42/17028 (Misconduct accounts for the majority of retracted scientific publications, Ferric C. Fang, R. Grant Steen, Arturo Casadevall), http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,13110742,Badania__ktorych_nie_bylo__falszerz_rekordzista___.html#Cuk (Badania, których nie było, fałszerz rekordzista... Oto największe skandale naukowe 2012).



 

 

 



Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Piotr Siuda] *.adsl.inetia.pl

    Nie zgadzamy się z krytyką ;) :)

    We wstępie do raportu napisaliśmy:
    "Takie funkcje modelu wpłynęły na sam charakter projektu Dzieci sieci jego rezultaty mają posłużyć jako wyjście do dalszych dociekań. Dlatego właśnie zespół badawczy nie zdecydował się na konstruowanie dużych prób probabilistycznych, lecz postawił na wielość metod badawczych, przebadanie mniejszej liczby aktorów społecznych oraz generalnie etnograficzny nalot całego przedsięwzięcia" (6)

    We fragmencie o wywiadach:
    "Powodem tego był nieprobabilistyczny charakter doboru prób dla obydwu grup respondentów dobór z jednej strony oparty był na dostępności, z drugiej
    miał charakter arbitralny i celowy, co oznacza, że wyników badania nie powinno się uogólniać na szerszą populację (na przykład populację polskich dzieci w wieku od 9 do 13 lat, jak również na populację opiekunów). Nie należy zatem generalizować, choć nie jest to poważną wadą badania, gdyż badanie ma sygnalizować pewien istotny obszar badawczy, a także być ewentualnym zaczątkiem przyszłych badań o charakterze reprezentatywnym." (19)

    Poza tym, jak zauważyła Autorka wpisu, zapraszamy do zapoznania się z aneksem metodologicznym.

  • monika.kaczmarek-sliwinska

    Oceniając informacje prasowe, które pojawiają się na portalach - w tym również na Państwa blogach lub portalach zarządzanych przez Autorów projektu - nie zauważyłam informacji o liczebności próby lub wyjaśnień metodologicznych. Bardzo widoczne natomiast są sformułowania mogące sugerować, iż badania są reprezentatywne dla populacji dzieci w wieku 9-13.
    Wg mnie to brak rzetelności w publikowaniu wyników badań.

  • Gość: [Sławomir Czarnecki] *.adsl.inetia.pl

    Dzień Dobry,
    zajmuję się public relations w Instytucie Kultury Miejskiej. Nie wchodząc w dyskusję merytoryczną, a odnosząc się jedynie do tematu informacji prasowej. W naszej informacji znajdował się akapit poświęcony metodologii (opublikowany również w aktualnościach na stronie IKM www.ikm.gda.pl/title,%E2%80%9EDzieci_sieci_-_kompetencje_komunikacyjne_najmlodszych%E2%80%9D_-_raport_z_badan,pid,241,oid,736,cid,1105.html) w brzmieniu: "Punktem wyjścia projektu badawczego było skonstruowanie modelu umiejętności związanych z posługiwaniem się internetem. Na tej podstawie przeprowadzono badania jakościowe z wykorzystaniem różnorodnych metod: wywiadów, ankiet, obserwacji, netnografii oraz analizy dokumentów. Między innymi badano serwisy społecznościowe takie jak NK.pl i Facebook oraz przeanalizowano 50 programów nauczania przedmiotów obowiązkowych w klasach 4-6." Czy w przypadku badaniach jakościowych kluczowym elementem jest podawanie liczb przeprowadzonych wywiadów itp. - to już kwestia merytoryczna z zakresu badań społecznych. Ile z informacji szczegółowych z badań podawać w krótkiej informacji prasowej - to z kolei zagadnienie merytoryczne z zakresu public relations. To tytułem wyjaśnienia. Pozdrawiam

  • monika.kaczmarek-sliwinska

    Dzień dobry Panie Sławomirze,
    w zasadzie trudno mi odnieść się do Pańskiego wpisu, ponieważ jednocześnie przesłał mi Pan info na priv FB i przyznam, że po przeczytaniu tamtej informacji cieszę się tym, co Pan napisał.
    Odnosząc się do Pańskiego wpisu w tym miejscu jedna uwaga - wszystkie notki, które widziałam w necie - z pewnością nie widziałam wszystkich notek prasowych lub wpisów na temat raportu, ale przejrzałam ich wiele - mogą wprowadzać w błąd.
    Piszę Pan o wykorzystywaniu wielu metod badawczych - warto w takiej sytuacji precyzyjnie określać, co i jak było badane. Jak długa ma być notka? Są w tym temacie różne szkoły, ale z pewnością ma przekazywać rzetelnie informacje. Te, które widziałam nie robią tego. Może nie warto było używać zwrotów sugerujących rozciągnięcie wyników badań na całą populację?
    Zresztą sugeruję też zapoznać się z wątpliwościami dr. hab. J. Pyżalskiego, które odnoszą się nie tylko do sposobu informowania, ale także do metodologii raportu, a są umieszczone jako komentarz do wpisu prof. B. Śliwerskiego - link w mojej notce powyżej.

  • Gość: [Jacek Pyżalski] *.4web.pl

    Z racji zajmowania się podobną problematyką badawczą czytałem zarówno raport, jak i informacje prasowe, w tym wywiady z członkami zespołu badawczego. W moim odczuciu istnieje rozdźwięk pomiędzy zastosowaną metodologią (rzetelnie opisaną w raporcie) a sposobem mówienia o wynikach w przestrzeni publicznej (np. w niektórych wywiadach udzielanych przez autorów raportu). Autorzy często mówią o tym co potrafią, bądź nie potrafią młodzi ludzie w badanej grupie wiekowej - często wypowiadając się o proporcjach badanych. Wydaje mi się to "podciąganiem" zastosowanej jakościowej metodologii (w moim odczuciu stanowiącej podstawę do wartościowego pilotażu) do rangi raportu mówiącego o pewnym podzbiorze populacji dzieci (w wieku 9-13 lat). Podobnie zresztą jest to analizowane w raporcie Autorów - analizuje się tam związki między zmiennymi (wzrost liczby odpowiedzi a wiek - s. 20), zlicza się tam też liczbę dzieci, które potrafiły wykonać określone czynności. W podobny sposób analizowane są odpowiedzi rodziców opiekunów - chociaż częściowo tych samych, częściowo innych dzieci w wieku 9-13 lat. Warto w ogóle zapytać czy przy takich próbach wywiad skategoryzowany i przedstawiane ilościowo wyniki to najlepszy pomysł.
    W związku z charakterem badań wydają mi się także na wyrost "mocne" wnioski co do tego, czego potrzeba w edukacji medialnej,tym bardziej, że uzyskanych wyników nie skonfrontowano porządnie z innymi realizowanymi w naszym kraju i poza nim. Przykładowo pomimo ogromnego materiału badawczego dotyczącego cyberbullyingu (temat podejmowany w raporcie) w bibliografii znajdujemy dwie pozycje - ani nie reprezentatywne, ani nie odnoszące się do grupy wiekowej będącej w obszarze zainteresowania Badaczy. Podsumowując krótką wypowiedź - chociaż z przyjemnością mogę podyskutować z Autorami raportu szerzej o tym co badali i jak - mam wrażenie pewnego braku krytycyzmu w stosunku do pracy naukowej oraz ograniczeń stosowanej metodologii. Oczywiście - każde badania naukowe są "ułomne" - i moje i innych badaczy. Warto jednak spierać się o metody - czasami nie tylko z innymi, ale tez ze sobą samym.

  • Gość: [Sławomir Czarnecki] *.adsl.inetia.pl

    Pani Moniko,
    skoro wywołała Pani naszą korespondencję bezpośrednią na fb to może przywołam tutaj mój post, żeby czytelnicy blogu nie czuli się niedoinformowani:) Oto on: "Dzień Dobry, wpisałem komentarz na Pani blogu. Trochę niezręcznie mi było tam pisać, że dziękuję za opinię i że rozumiem zarzuty, bo pewnie wybrzmiałoby to jak "pr-owy zabieg", ale mogę to napisać tutaj. Pozdrawiam". Na blogu chciałem dodać maksymalnie informacyjny komentarz i uniknąć, kojarzonych z PR-em, ozdobników właśnie z stylu "Dziękujemy za wyrażenie opinii". Stąd uzupełnienie w postaci informacji przesłanej bezpośrednio na fb.

    Przechodząc do meritum, zarzuty rozumiem, ale się z nimi nie zgadzam. Nasza informacja prasowa nie była "komunikatem z badań", ani żadną formą streszczenia raportu itp. Była informacją prasową na temat opublikowania raportu z badań (tytuł brzmiał "Dzieci sieci - kompetencje komunikacyjne najmłodszych. Raport z badań już dostępny!"). W informacji znalazły się oznaczone cytaty - fragmenty z raportu. Czy akapit o metodologii był wystarczająco szczegółowy? Można mieć na ten temat odmienne opinie, moim zdaniem w tym akapicie informacji prasowej należało wymienić wszystkie zastosowane metody. Informacja prasowa, którą przygotowaliśmy, nie jest samodzielnie funkcjonującym opisem badania wyczerpującym jego całą treść, w tym tę dotyczącą metodologii. Informacja wyraźnie odsyłała do raportu z badań. Nie zakładam, żeby jakikolwiek odbiorca tej informacji czerpał wiedzę o badaniu tylko z niej, nie zaglądając do raportu.

    Na marginesie, zagadnienie public relations w nauce jest naprawdę ciekawe i trochę podobne do dyskusji o popularyzowaniu nauki. Czy docierać do szerszego kręgu odbiorców kosztem uproszczenia przekazu? Czy lepiej zachować pełny stopień komplikacji kosztem zrozumiałości? Pozdrawiam

  • Gość: [piotrplichta] 212.51.193.*

    Dzień dobry,
    Bardzo cieszę się z ożywionej dyskusji na temat nowych mediów i metodologii badań tej sfery aktywności nie tylko młodych ludzi. Tak mnie to cieszy, że nawet coś napiszę ale, do rzeczy. Warto w ogóle zapytać czy przy takich próbach wywiad skategoryzowany i przedstawiane ilościowo wyniki to najlepszy pomysł. Ano właśnie i dlatego w naszych wspólnych początkowo z Jackiem badaniach, gdzie badaliśmy respondentów z lekką niepełnosprawnością intelektualną ( bardzo orientacyjnie można ich zdolności poznawcze porównać do osiągnięć zdobywanych około 12 roku życia w przypadku dzieci typowo rozwijających się) zdecydowaliśmy się wyjść od bardziej miękkiej metodologii, czyli wywiadów częściowo skategoryzowanych. W takim wypadku interpretacja ilościowa może być zastosowana uzupełniająco, orientacyjnie a nie wybijać się na pierwszy plan i sprawiać wrażenie zgeneralizowanych uniwersalnych prawd. Tam, gdzie mamy do czynienia z sensami, znaczeniami czy nowymi zjawiskami, o których mało jeszcze wiemy (a tak piszą autorzy raportu o stanie wiedzy o kompetencjach medialnych młodych ludzi), tam badania kontekstowe, oddanie głosu badanym, rezygnacja do pewnego stopnia z własnych interpretacji wydają się być na miejscu. Gdybym zapytał wprost swoich niepełnosprawnych intelektualnie respondentów czy byli sprawcami agresji elektronicznej to pewnie by zaprzeczyli bądź nie odpowiedzieli (skąd mieliby znać terminy którymi posługują się badacze a nie młodzi ludzie?). Ale jeśli z nimi rozmawialiśmy i pytaliśmy używając do pewnego stopnia ich języka np. czy zdarzyło im się zrobić nieprzyjemnego innym ludziom używając komórki bądź komputera mogliśmy się między innymi dowiedzieć takich rzeczy:
    (Pytający): A jak, zdarzało Ci się, że komentowałeś czyjś profil, na przykład na Fotce, że Ci się nie podoba, to napisałeś komuś cos nieprzyjemnego?
    (Respondent): [Początkowo waha się, zaprzecza] A nie, napisałem jednej osobie, że że, bo mi dała jedynkę [oceniała profil respondenta tylko na 1 punkt] akurat, no nie, pomniejszyła średnią [ocen profilu na fotce], to napisałem jej, że O, ty ko jedna, ja Ci dałem, na przykład, 10 punktów, a ona mi 1, wie Pan.

    z pozdrowieniami i podziękowaniami dla uczestników dyskusji za inspiracje sprzyjające refleksji nad tym co robimy z owocami własnej pracy naukowej np. Czy docierać do szerszego kręgu odbiorców kosztem uproszczenia przekazu? Czy lepiej zachować pełny stopień komplikacji kosztem zrozumiałości? oto jest pytanie;-)

    Piotr Plichta
    P.S.
    Poniżej mały, przyczynkowy artykuł będący doniesieniem z początkowej fazy badań dotyczących wzorów korzystania z nowoczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych przez uczniów z lekką niepełnosprawnością intelektualną. Próba wówczas nieduża (w tej chwili dysponuję już znacznie bardziej obfitymi materiałami z ok. 80 wywiadów i 100 kwestionariuszy), metodologia miękka, jedynie wycinek większej całości ale może kogoś zainteresuje. Teraz jak na to patrzę to już wiem, że warto lepiej pisać po angielsku;-)
    monografie.pl/monografie_2009/artykuly/375_pdfsam_monografie2009.pdf

  • fortezza.pl

    Świetny wpis, zgadzam się w 100 procentach z tym co Pani napisała:) Pozdrawiam serdecznie.

  • mlp.opole

    Świetny post, również zgadzam się z Pani opinią.

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci