Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Social Media Day Poland we Wrocławiu...

monika.kaczmarek-sliwinska

W ostatni czwartek czerwca Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej świętował Social Media Day, czym włączył się w światową fetę na rzecz SM. Mashable (mashable.com) określa Social Media Day jako "a day to celebrate the revolution".
Polska edycja święta przyjęła wymiar starcia pomiędzy dziennikarzami a blogerami.
Do udziału zostali zaproszeni popularni blogerzy piszący o świecie nowych mediów, marketingu w mediach mediach i generalnie opisywaniu rzeczywistości z punktu widzenia myślącego człowieka. Pojawili się więc Maciek Budzich, Kominek, Jacek Gadzinowski i Artur Kurasiński, który jak zwykle rzucił kilka haseł dla mnie nie do przyjęcia.
Rozumiem wszystko, ale uogólnienia A. Kurasińskiego na poziomie "wiedza akademicka nic nie znaczy" czy "informatycy nie znają kolejności działań" są tak pozbawione sensu, że aż szkoda czasu na ich analizę. Może AK spotyka na swej drodze bardzo kiepskich ludzi? Może warto zmieniać środowisko i zauważyć, że są i informatycy, i wiedza akademicka, która jest przydatna i wartościowa? Tego mu życzę.
Pozytywnie zdziwił mnie Kominek :) zmieniam zdanie :)
Prezentacja Maćka bardzo fajna - bardzo duży plus, poza sposobem prezentacji, treściami i nawiązywaniem kontaktów w publiką, za modyfikację treści. Maciek był gościem mojej kwietniowej konferencji (http://paczakutek.blox.pl/2011/04/Pracowity-poczatek-kwietnia.html) i słuchając początku jego prezentacji zastanawiałam się czy to będzie ta sama prezentacja. Niestety jest to częsty przypadek, że z jedną prezentacją objeżdża się szereg konferencji nie zastanawiając chyba nawet na ile audytorium może być powtarzalne. Maciek w wielu miejscach miał zmienioną prezentację.


Fot. http://wojciechgajewski.blogspot.com/

Był też przedpremierowy pokaz filmu o blogerach "Blogersi". Krótki dokument Jarka Rybusa próbujący pokazać świat blogerów również w komentarzach dziennikarzy. Kolejna " życiowa rola" Jacka Żakowskiego ;) Najwyraźniej ten dziennikarz nie lubi tego i tych, co online ;)

Najbardziej emocjonującą częścią Social Media Day Poland była debata o wolności nowych mediów "Wpisy sponsorowane czy artykuły pisane z tezą?" zainspirowana tekstem Małgorzaty Wyszyńskiej w majowym PRESSie ("Wpisy sponsorowane", PRESS 05/2011, s. 41-43).
Temat ten poruszany był już w kilku miejscach w sieci: http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2011/07/01/social-media-day-wroclaw-podsumowanie-zaproszenie-do-wspolpracy/,
http://blog.kurasinski.com/2011/07/social-media-day-dziennikarz-to-taki-lepszy-tylko-nie-oszukuje/,
http://kominek.es/2011/07/social-media-day-stylizacje-blogerzy-piekne-kobiety-i-dobra-zabawa/,
http://www.playr.pl/2011/07/dlaczego-dziennikarze-nie-rozumieja-blogow-i-dlaczego-blogerzy-przegrali-debate-na-social-media-day/.


Fot. http://www.facebook.com/wojciechgajewski.photography

Nie ma sensu kolejne relacjonowanie samej debaty. Dla mnie temat ewidentnie dotyka problemu etyki, czy jak niektórzy wolą "sprzedajności" ;)
Czytam wiele blogów i sam fakt posiadania reklam na blogu nie musi osłabiać jego wiarygodności. To tak jakby podejrzewać każdą gazetę, że wszystkie reklamy są układem "my wam tekst -w domyśle sponsorowany - a wy nam reklamę". Totalnie bez sensu.
Jakiś czas temu zostałam poproszona o wykonanie wpisu na blogu na określony temat w zamian za dostęp do opisywanego produktu. Moim jedynym warunkiem było zapewnienie sobie prawa do pisania czegokolwiek, własnej opinii, według własnego uznania. Druga strona nie była tym zdziwiona. Zapewniła, że jak najbardziej przyjmuje do wiadomości fakt, że moja opinia może być negatywna.
Nie rozumiem więc zarzutów ze strony dziennikarzy.
Etyka każdego z blogerów powinna mówić mu, gdzie jest granica, która stanowi szlaban dla wiarygodności. Czy warto przekraczać tę granicę? Czy warto ryzykować utratę czytelników?
Inteligentny czytelnik szybko wyczuje, kiedy bloger zaczyna dziwnie dobrze pisać o produkcie, którego reklama wyświetla się obok ;) Podobnie zresztą jak inteligentny czytelnik gazety szybko skojarzy, że tekst w gazecie na temat skutków poparzeń słonecznych w połączeniu z reklamą środków typu filtry i kremy do opalania nie musi być przypadkiem ;)
Pozostawmy więc tę kwestię czytelnikom...

A tak na marginesie, to niektórzy z dziennikarzy podczas debaty byli dziwnie niekulturalni i chyba przerażeni...

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci