Menu

za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej

o public relations, internecie, Krav Maga, górach i różnych pozornie niezwiązanych ze sobą kwestiach...

Lublin po pierwszym dniu...

monika.kaczmarek-sliwinska

Jestem powalona merytoryką II Kongresu Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej. Powalona, bo tyle sław, takie wystąpienia, taka atmosfera... Nauka unosi się w powietrzu. Dawno tak Jej nie czułam. Cieszę się z każdej minuty i nie chcę piątku, który to przerwie.

Gdyby wymieniać nazwiska polskiej nauki z zakresu medioznawstwa, prasoznawstwa, public relations, komunikologii itp, trochę czasu upłynęłoby. Z drugiej strony fajnie zjeść śniadanie w hotelowej restauracji obok prof. Walerego Pisarka :)

Obok polskich sław, goście zagraniczni. Dla mnie rewelacją był wykład prof. Wayne Wante na temat "Public Opinion and Social Media - Facebook, Friends, Fans, the Future". Wbrew pozorom nie jesteśmy w tyle za Ameryką...

Dzisiaj prezentowany był również temat dotyczący komunikowania w obszarze koncernów farmaceutycznych. Siedząc z Ewą Hope dreptałyśmy nerwowo w miejscu, ponieważ prelegent jakoś DZIWNIE unikał sformułowania "public relations", a wszystko co pokazywał było PR-em w najlepszym znaczeniu. Podobnie zachowywała się Ania Adamus-Matuszyńska. Oczywiście po prelekcji popędziłyśmy do owego Pana chcąc mu pogratulować. Wypaliłam: "Czy Pan wie, że cały czas mówił Pan o "PR"?" Pan zdębiał, zrobił się blady, więc dziewczyny rzuciły się mi na ratunek i jedna przez drugą: "ale w takim najlepszym wydaniu, taki prawdziwy, nie manipulacja!!!!" Pan dalej był dziwnie przestraszony. Najwidoczniej PR ma tak złą opinię, że ludzie spoza branży boją się używać tego sformułowania. Potrzebny PR dla PR-u...

Do tego otoczenie... Pierwszy raz byłam na konferencji, której obrady odbywały się w sali muzealnej (Galeria Malarstwa XIXw. w Zamku Lubelskim). Sala, w której tłem - jeżeli można użyć takiego słowa jak "tło" dla takiego dzieła - stołu obrad była "Unia Lubelska" Jana Matejki! Niesamowite wrażenie. Podobnie pozostałe obrazy, które otaczały wszystkich uczestników...

A wieczorem uroczysta kolacja z kolejną atrakcją - koncert "Muzyka dawnych mistrzów" w Kaplicy Trójcy Świętej. W pięknym, klimatycznym otoczeniu bizantyjsko-gotyckich murów śpiew, który porusza każdą część duszy. Myślałam, że to już za mną, że tego typu wzruszenia były i minęły wraz z dawnymi laty, ale okazuje się, że jednk nie... To tkwi gdzieś głęboki, na co dzień ukryte, bo brak czasu i ciągła gonitwa, wychodząc w momentach, gdy jest chwila na refleksję. Koncert niesamowity... Moje ukochane "Ave Maria" siedziało w głowie przez cały wieczór...

Odrestaurowane wnętrze Kaplicy Świętej Trójcy z freskami mistrza Andrzeja (fot. Piotr Maciuk, Muzeum Lubelskie)

A co mi teraz łazi po głowie? Też dawne lata, piękny głos, który nie został doceniony. Na szczęście jest YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=NaXHJSVx5qU&feature=related

 

© za chwilę ... blog Moniki Kaczmarek-Śliwińskiej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci